Guayota porywa Mageca

Teneryfa

Ten­ery­fa

Cho­ci­aż tytuł sugeru­je opowieść o kid­napin­gu, dzisi­aj jed­nak nie będzie krymi­nału czy thrillera rodem z Hol­ly­wood. I nikt nie będzie żądał okupu. Opowiem co o leg­en­darnych por­wa­ni­ach moż­na znaleźć w mitologii Guanczów.

Sko­ro znów pojaw­ia się nazwa Guancze (na ich tem­at już kil­ka razy pisałem w poprzed­nich artykułach), to ci którym nazwa tego ludu nie jest obca z pewnoś­cią już wiedzą o jakim rejonie będzie mowa. Oczy­wiś­cie chodzi o Wyspy Kanaryjskie. Z kolei czytel­ni­cy, którzy wiedzą kim były tytułowe isto­ty, są w stanie bezbłęd­nie określić o której z wysp będzie mowa.


Teneryfa

Ten­ery­fa

Guayota i Magec — kim byli i czemu jeden więził drugiego?

Zaczni­jmy może od innej, trze­ciej postaci której jeszcze nie zdążyłem wymienić: od Achamá­na.  Był on według mitologii Guanczów najwyższym bogiem w pan­teonie. Był też bogiem dobrym. Do niego głównie wznos­zono mod­ły, jemu głównie składano ofi­ary. Ale jak w każdej niemal mitologii, dobry bóg musi mieć swo­je prze­ci­wieńst­wo, które­mu przyp­isu­je się wszys­tkie cechy negaty­wne i którego obwinia się o całe zło na świecie. I takim bogiem był właśnie Guay­ota. Przed­staw­iany był zwyk­le jako czarny pies, częs­to w stadzie jemu podob­nych (nazy­wanych Tibi­ce­nas), co sym­bol­i­zowało, że towarzyszy mu grup­ka złych demonów. Co jak­iś czas na wys­pach miały miejsce erupc­je wulka­nów, a więc chy­ba nietrud­no odgad­nąć gdzie wg lokalnych wierzeń pomieszki­wał Guay­ota. Oczy­wiś­cie w wulka­nach. Najwięk­szym wulka­nem na wys­pach jest El Tei­de na Ten­ery­fie. Ze wzglę­du na jego wysokość i rozmi­ary, El Tei­de uznawany był za główną “posi­adłość” Guay­oty oraz bramę prowadzącą wprost do piekieł.

Teneryfa

Ten­ery­fa

Zwyk­le cen­tral­na gwiaz­da naszego układu w różnych mitolo­giach zasługi­wała na swo­ją boską reprezen­tację. Nie zapom­nieli o niej także i Guancze. Bogiem słoń­ca i światła była dru­ga z istot wymienionych w tytule: Magec.

Praw­dopodob­nie w wyniku jed­nej z wiel­kich erupcji El Tei­de pow­stała w mitologii Guanczów leg­en­da, jako­by zły Guay­ota zamieszku­ją­cy wnętrze wulka­nu por­wał i uwięz­ił w jego wnętrzu boga światła. Trze­ba pamię­tać, że w cza­sie erupcji wulkan El Tei­de potrafił wypluwać z siebie potężne iloś­ci popi­ołu, które rzeczy­wiś­cie mogły być powo­dem nawet dłu­go trwa­ją­cych na wyspie ciem­noś­ci. Wg dostęp­nych źródeł oraz badań, do potężnej erupcji El Tei­de doszło około XII­Iw., kiedy to unoszące się popi­oły zasłoniły słońce na blisko sie­dem lat. Oczy­wiś­cie pełni wiary w dobro Guancze, w ciem­noś­ci­ach wznosili mod­ły do Achamá­na, który po długiej walce z Guay­ote uwol­nił Mage­ca, a szczyt El Tei­de zatkał bochenkiem chle­ba. Może­my się zas­tanaw­iać, czemu aku­rat bochenkiem? Znów jest to zapewne kwes­t­ia odpowied­nich sko­jarzeń: kiedy już szczyt wulka­nu ostygł, ze wzglę­du na swo­ją wysokość pokrył się lodem i śniegiem, co rzeczy­wiś­cie mogło z dołu kojarzyć się z bochenkiem chle­ba.

Panorama 6

Panora­ma z Cos­ta Silen­cio na masyw Pico El Tei­de


Teneryfa

Ten­ery­fa

Wyprawa do domu demona Guayota

Na wyprawę do Par­que Nacional del Tei­de wybral­iśmy się wypoży­c­zonym samo­cho­dem z Cos­ta Silen­cio — małej wypoczynkowej miejs­cowoś­ci na połud­niu wyspy. Pod­jazd jest dosyć stromy i krę­ty i już po około 20 min­u­tach udało nam się dotrzeć do poziomu chmur, czyli na jakieś 1700–1800m n.p.m. Zwracam uwagę, że miejs­ca­mi widoczność może spaść nawet do około 20 metrów — nie zapom­i­na­jmy więc o włącze­niu świateł. No i jak się nie zna dro­gi (raczej jest ona dosyć bez­piecz­na i nie wiedzie wzdłuż urwisk), to lep­iej nawet zdjąć trochę nogę z gazu — nawet jak się jest dobrym kierow­cą. Pamię­ta­jmy że zza zakrę­tu zawsze może nam środ­kiem dro­gi wyjechać środ­kiem dro­gi, ktoś kto już niekoniecznie jest dobrym kierow­cą. Według niek­tórych źródeł El Tei­de był kiedyś ośmio­tysięcznikiem, ale zapadł się pod swoim włas­nym ciężarem i dziś mierzy “jedynie” 3718m n.p.m. Mimo iż się zapadł, to i tak podana wysokość daje mu abso­lutne pier­wszeńst­wo wśród hisz­pańs­kich szczytów. Teorię o zapad­nię­ciu się El Tei­de może potwierdzać sam fakt, że gdy wjedziemy na około 2000m n.p.m. okaże się że jesteśmy na sporej powierzch­ni płaskowyżu który okala Pico del Tei­de z każdej strony. Za “cza­sów świet­noś­ci” domu Guay­ota ten teren nieustan­nie wznosił się ku górze. Sama Ten­ery­fa, jak i pozostałe Wyspy Kanaryjskie, jest pochodzenia wulkan­icznego. I okazu­je się że jej ksz­tałt i wielkość zawdz­ięcza­my głównie temu najwięk­sze­mu wulka­nowi. Gdy­by nawet dzisi­aj zmierzyć cały wulkan od samej jego pod­stawy zna­j­du­jącej się na dnie Atlantyku, to okazu­je się że jest on więk­szy i wyższy niż Mount Ever­est.

Teneryfa

Ten­ery­fa

Po przedar­ciu się przez chmury pole­cam zatrzy­mać się (o ile nie jest zbyt późno, a Waszym celem jest wjechanie kole­jką na szczyt) i zostaw­ić auto na jed­nym z przy­drożnych park­ingów i wybrać się na pieszą wędrówkę. Wierz­cie mi — wido­ki bywa­ją nieziem­skie i zaskaku­jące. Wspom­ni­ałem o porze dobrej na wiz­ytę: warto wybrać się możli­wie wcześnie aby uniknąć sta­nia w długiej kole­jce. Bo kiedy do stacji kole­j­ki, zna­j­du­jącej się na wysokoś­ci 2356m n.p.m. dojadą autokary wiozące masowe wyciecz­ki, to nagle w ciągu zaled­wie kilku min­ut kole­j­ka może się znacznie wydłużyć, a czas oczeki­wa­nia wzros­nąć nawet o 2–3 godziny. Przed wyjaz­dem warto też sprawdz­ić pogodę na Pico del Tei­de: pamię­ta­jmy że kole­j­ka wjeżdża w ciągu około 8 min­ut na wysokość 3555m n.p.m. i jeśli tylko wia­tr jest zbyt sil­ny, kur­sowanie kole­j­ki naty­ch­mi­ast jest wstrzymy­wane.

Teneryfa

Ten­ery­fa

Ok — podałem kil­ka różnych wysokoś­ci i łat­wo zauważyć, że pomiędzy górną stacją kole­j­ki a samym szczytem jest jeszcze praw­ie 200m różni­cy. Z górnej stacji kole­j­ki wyżej moż­na udać się już tylko o włas­nych siłach. Siły jed­nak nie wystar­czą — trze­ba wcześniej uzyskać spec­jalne poz­wole­nie. Ruch pieszy na szczyt zna­j­du­je się pod nieustan­ną kon­trolą władz Parku i jeśli przed wyjaz­dem na Ten­eryfę nie zdobędziecie poz­wole­nia, to Wasze szanse na wejś­cie na szczyt znacznie male­ją. Rez­erwację i poz­wole­nie wejś­cia na szczyt moż­na zdobyć na dwa sposo­by:

  • Wysyła­jąc dane osobowe osób ubie­ga­ją­cych się o poz­wole­nie (imię, nazwisko, numer D.O. lub pasz­por­tu) wraz z planowaną datą wejś­cia na adres teide.maot@gobiernodecanarias.org (opis pro­ce­dury w j. ang­iel­skim >tutaj<)
  • Rez­er­wu­jąc noc­leg w schro­nisku Altavista Refuge niemal pod samym szczytem na wysokoś­ci 3260m n.p.m. Ale to trasa alter­naty­w­na i nie sko­rzysta­cie wtedy z kole­j­ki linowej.
Teneryfa

Ten­ery­fa

Trze­ba pamię­tać że poz­wole­nie niewyko­rzys­tane w zadeklarowanym cza­sie z automatu traci ważność. Godziny kur­sowa­nia oraz ceny biletów moż­na sprawdz­ić >tutaj< (jeśli nic się nie zmieniło bilet nor­mal­ny dla turys­tów spoza wyspy kosz­tu­je €26, a ulgo­wy €13).


Kilka dodatkowych rad

  • Niedaleko dol­nej stacji kole­j­ki zna­j­du­je się w bocznej drodze spory park­ing, a z niego bieg­ną krótkie trasy piesze na skały wulkan­iczne — warto się zatrzy­mać i zro­bić mały spac­er
  • Jeśli chce­cie nacieszyć oczy niecodzi­en­ny­mi widoka­mi w Par­que Nacional del Tei­de, sugeru­ję wybrać inną trasę na powrót niż ta którą przy­jechal­iś­cie
  • Pamię­ta­j­cie że na szczy­cie może być bard­zo zim­no. My byliśmy pod koniec mar­ca, gdzie na wybrzeżu utrzymy­wała się tem­per­atu­ra w przedziale 20 do 25 stop­ni Cel­sjusza, a na szczy­cie było 5 stop­ni poniżej zera.
  • Poza ciepłym ubraniem — dobre obuwie. Sko­ro tem­per­atu­ra spa­da poniżej zera, to niewyk­luc­zone, że na szczy­cie zas­taniemy warun­ki zimowe
  • Dla ciekaws­kich poda­ję link do użytecznej mapy Par­que Nacional del Tei­de

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.